Wstałem około godziny siódmej. Byłem w bibliotece przy ulicy Krawkowskiej 26.
Co to są ćwiczenia Roggersa? „Podstawy ortodoncji” Orlik-Grzybowska.
Roggers to był taki uczony, który próbował leczyć wady zgryzu u dzieci metodami ćwiczeń. „Ćwiczenie polega na zmianie ogólnej postawy, tzn dziecko przyjmuje pozycję wyprostowaną ( na baczność), odrzuca w tył ręce odwracając dłonie i również do tyłu skłania głowę. Z tej pozycji wyjściowej wykonuje kilka powolnych lecz rytmicznych ruchów wysuwania i cofania żuchwy. Bardzo istotna jest tu postawa ogólna, która służy zwalczaniu wystających łopatek, skrzywień kręgosłupa oraz „zapadnięć” klatki piersiowej”. [Str 300]. Takie ćwiczenia stosuje się u dzieci. U dziecka można probować leczyć wady zgryzu przy pomocy ćwiczeń. Ćwiczenia autorstwa L. Schwartza na problem ze stawem skroniowo-żuchwowym. 1) Otwierać usta jak można najszerzej i zamknąć dziesięć razy. 2) Unieść pięść pod bródkę i stawiać delikatny opór. Trzy razy. 3) Powtarzać punkt 1 i 2 trzy razy i robić te ćwiczenia cztery razy dziennie. [str305].
Siedzę w biblitece Akademii Medycznej i czytam teksty o tematyce ortodontycznej. Czytam i czytam. Bo przecież tam siedzę i czytam. I czytam. Za mną pani z biblioteki, która ciągle coś załatwia przez telefon. Jakaś lekarka chyba, która przyjechała rowerem, bo miała wypadek somochodowy z własnej winy, ale kierowca nie wezwał Policji. To wszystko jest za mną a ja siedzę i czytam. Robię notatki. Potem powrót rowerem wzdłuż rzeki Odry. Żeby nie jechać przez centrum miasta. Koło wałów. Był wiatr ( ja nie wiem, czy to jest takie dobre jeździć na rowerze przy wietrze, jak się ma problemy ze stawem, ale nie chce mi się jeździć tymi autobusami, które stoją w korkach w upale. Muszę czymś jeździć a nie będę siedział w domu i tylko spał, bo mam problem ze stawem. ). Wzdłuż Odry. Widok jakiejś dziewczyny. Bardzo dziewczęcej. Przy rzece. Jakaś ona idąca przy rzece. Wzdłuż wałów. Dzisiejszy kolor rzeki był dobry. Patrzenie na rzekę. Na drzewa zielone. Tak niewiele trzeba. Popsuje ci się taki staw skroniowo-żuchwowy i już źle widzisz, źle słyszysz. Trzeba się cieszyć, że można zobaczyć rzekę Odrę. Trzeba się cieszyć, że można zobaczyć dziewczynę idącą wzdłuż wałów. Z jej urodą. Z jej powiekami. Z jej włosami. Trzeba się cieszyć światłem odbijającym się w rzece. Drzewami namalowanymi na rzece. Potem człowieka nie będzie. Nie bedzie dziewczyny przy rzece, ani światła, ani drzew zielonych.
Dzwoniłem do znanej Pani doktor, która zajmuje się problemami stawu skroniowo-żuchwowego ( telefon do niej dał mi ortodonta). Zapytałem: „Ile u niej kosztuje konsultacja związana ze stawem skroniowo-żuchwowym?”(właśnie tak zapytałem). A ona, że obecnie nie mam jej we Wrocławiu, że jest na wakacjach i prosi, żeby dzwonić do niej pod koniec miesiąca.
Myślę o tym, żeby pójść prywatnie do fizjoterapeuty z problemem stawu skroniowo-żuchwowego, ale trochę szkoda mi wydawać pieniędzy. Jestem wśród osób oczekujących do fizjoterapeuty w Kreatorze na miesiąc sierpień.
Jestem zmęczony tą chorobą. W liceum zacząłem chodzić do laryngologów. Byłem u wielu różnych lekarzy i przez tyle lat nikt nie potrafił mi pomóc. Tyle lat straconych. Nikt nie pomyślał, że to jest problem wady gryzu i stawu. Obecnie nie mam zaufania do lekarzy. Moim zdaniem nie może być tak, że ktoś z poważną wadą zgryzu klasy II (tyłożuchiwe) jest nie leczony. Obecnie jestem zmęczony. Szukam motywacji. Szukam czegoś co mobilizuje. Pamiętam ludzi, którzy mi pomogli ( lekarze, którzy nie brali ode mnie pieniędzy za wizyty, kolega, który kupił mi komputera do pisania pracy magisterskiej). Chce pamiętać o tych ludziach. Oni nie myśleli tylko o sobie. Oni mi pomogli. Jak się ma problem od tylu lat, to człowiek bywa zmęczony. Zmęczony i zmęczony. Pamiętam mojego ojca, który ciągle się awanturował. Wyzywał mnie i straszył szpitalem psychiatrycznym, jak źle słyszałem i nie wiedziałem co się dzieje. Pamiętam moją mamę, która mi finansowała leczenia stawu skroniowo-żuchwowego. Pamiętam brata, który się wyprowadził. Dziękuję.
Marcin
środa, 7 lipca 2010
wtorek, 6 lipca 2010
Wizyta u ortodonty
Dzisiaj nastawiłem sobie budzik na godzinę 6:00, ale wstałem około godziny 8:00. Pojechałem rowerem zarejestrować się na wizytę do doktora Tomasza (ortodonty). Pani w rejestracji zapytała mnie, czy mogę od razu wejść na wizytę do doktora a ja powiedziałem, że nie mogę, bo nie miałem ze sobą pieniędzy i zapisała mnie na godzinę 13:30 na wizytę do ortodonty. Pierwotnie chciałem wziąć od niego plan leczenia ortodontycznego, ale po drodze wymyśliłem, że źle jest brać plan leczenia ortodontycznego, jak się nie wie jaką matodą zęby będą leczone (czy zespołowo ortodontyczno-chirurgicznie, czy może kompensacyjnie). Postanowiłem podczas wizyty nie prosić o plan leczenia, tyko zapytać: co doktor myśli o leczeniu kompensacyjnym u mnie? Gdy przyjechałem, to doktor przyjmował dziecko. Potem mnie poproszono. Powiedziałem, że byłem w Poradni Chirurgii Szczękowo-Twarzowej na środowym zespole ortodontyczno-chirurgiczno-ortopedycznym i że mi powiedzieli, że leczenia operacyjne jest obciążające i że jeśli mi zależy tylko na poprawie stawu to lepiej spróbować leczenia kompensacyjnego. Pokazałem doktorowi zaświadczenie, które mi napisali w Poradni Chirurgii Szczękowow-Twarzowej. On to zobaczył i powiedział kilka rzeczy. 1)Jakie są wady leczenia kompensacyjnego według doktora Tomasza?: a) Pogarsza się profil twarzy: górna warga cofa się do tyłu, zęby są wykrzywiane do wady szkieletowej. b) Istnieje zagrożenie uszkodzenia zębów podczas leczenia kompensacyjnego. c) Leczenia kompensacyjne, to nie jest leczenie przyczynowe wady szkieletowej (podczas tego leczenia usuwa się skutek [dąży do poprawy warunków zgryzowych] przez wykrzywianie zębów do wady] a nie przyczynę, czyli wadę szkieletową. Muszę powiedzieć, że ten argument doktora Tomasza bardzo mi się spodobał. To tak samo, jak z leczeniem depresji spowodowanej złymi relacjami z ludźmi. Ktoś ma depresje, bo ma złe relacje z ludźmi. Często bywa tak, że zamiast usunąć przyczynę, czyli poprawić relacje, pracować nad relacjami, lekarze przepisują leki na depresję. W ten sposób leczy się skutek, czyli złe samopoczucie, przy pomocy środków chemicznych a nie przyczynę, czyli złe relacje. Powodem mojej wady zgryzu nie jest złe ustawienie zębów, ale złe ułożenie względem siebie szczęki i żuchwy( wada kostna). Nabardziej logicznie jest usunąć przyczynę, czyli zrobić operację wysunięcia żuchwy a nie krzywcić zęby do wady szkieletowej, ja tak o tym myślę (najlepsze są metody rozwiązywania problemów, które usuwają przyczny). Tylko, że ja się na tym nie znam, a ci lekarze z Poradni Chirurgii Szczękowo-Twarzowej mają doświadczenie w leczeniu, którego ja nie mam. Ale lekarz się może mylić, ale oni mają doświadczenie. I ja już nie wiem. A dwóch ortodontów mi powiedziało od razu, że trzeba robić operację i to też się liczy, pierwsza reakcja dwóch ortodontów, którzy też mają doświadczenie). Polecił doktor Tomasz specjalistkę od problemów ze stawem skroniowo-żuwchowym, dał do niej telefon. Trochę tam mówiłem i potem zacząłem się ogólnie gorzej czuć. Uczucie takiego przeszkadzania w szyi, jakby coś mi tam siedziało (podejrzewam, że to mogą być przykurcze mieśni wzdłuż kręgosłupa spowodowane wadą zgryzu,ale nie wiem, tylko podejrzewam. Muszę iść na leczenie fizykoterapią. Na fizykoterapię czekam do sierpnia w Creatorze ). Przyjechałem do domu, zjadłem obiad ( jajko sadzone, z kalafiorem i kartoflami). Po jedzeniu jakoś chciało mi się spać. W ogóle zauważyłem, że jak się ma problemy ze stawami, to człowiekowi się chce spać i trzeba się rozbudzać Rower jeździ mi dobrze. Robiłem ćwiczenia szerokiego wymawiania samogłosek i śpiewanie. Robiem sobie trochę masaż szyi z tyłu. Mam dosyć tej wady zgryzu i nie wiem jaką metoda to wyprostować? W ogóle nie mam jeszcze nawet jednej trzeciej pieniędzy na leczenie. Pomyślałem, że jak tak będę jeździł od lekarze do lekarza, to nigdy nie zaczne prostować tej wady zgryzu. Ja jakoś źle patrze na to leczenie kompensacyjne i widzę więcej plusów leczenia zespołowego, ale ja się na tym nie znam i nie mam doświadczenia, które mają lekarze. I muszę jeździć po lekarzach. Często myślę o kobietach, bo kobiety są piękne. Zauważyłem, że widok pięknej kobiety wpływa pobudzająco na psychikę mężczyzny. Ona mobilizuje go do działania. Ja się patrzy na piękne kobietym, to się chce działać. Trzeba wykorzystywać siły popędowe, w które wyposażyła nas przyroda. Trzeba myśleć. Jestem ciekawy jak wygląda lecznie stawu skroniowo- żuchwowego i szkletetowych wad zgryzu w innych karajach Unie Europejskiej. Dużo ludzi mówi, ze dobrze jest robić operację za granicą, że tam jest lepiej. Czy to jest prawda? Ja mało jeździłem za granicę i nie wiem. Dziękuję.
Marcin
Marcin
poniedziałek, 5 lipca 2010
Zarejestrowałem się na wizytę do ortodonty.
Dzisiaj wstałem około ósmej. Gismnastykowałem się. Robiłem szerokie wymawianie samogłosek i śpiewanie (bo chce wzmocnić te mięśnie, które z powodu wady zgryzu i problemu ze stawem nigdy u mnie nie pracowały. Mięśnie odpowiedzialne za szerokie otwieranie buzi i zwarcie krtaniowe. Na wizytę do fizykoterapeuty czekam do miesiąca sierpnia. Muszę przez ten czas jakieś ćwiczenia robić.). Śpiewam pieśni, których nauczyłem się jeszcze na początku liceum na studium organistowskim „Pod czwórką” (którego nie skończyłem. Ulica Katedralna 4). Między innymi „Agnus dei” po łacinie. Sąsiedzi na razie nie skarżą się na hałasy. Byłem w budynku C-5 Politechniki Wrocławskiej w celu wydrukowania tekstu dla ortodontów ( staw skroniowo-żuchwowy mi przeszkadza i nie mogę dużo mówić, to piszę wszystko na kartkach. Przychodzę do różnych lekarzy, daje kartkę z opisem schorzenia wydrukowaną z komputera i jest dobrze. Pierwotnie pisałem długopisem, ale komputerowo jest lepiej, bo nie każdy musi potrafić odczytać moje pismo. Chociaż nigdy nikt się nie skarżył).
Byłem zarejestrować się na wizytę do ortodonty doktor Aliny z firmy „Orthosmile”. Mam termin wizyty na 19.07.2010 na godzinę 11:00. Byłem tam rowerem. Rower jeździ mi dobrze. Chociaż dzisiaj spadł mi łańcuch na Placu Grunwaldzkim. Jakiś mężczyzna jechał za mną na rowerze i powiedział mi, że mi spadł łańcuch. Wracałem wałami wzdłuż rzeki Odry koło mostów: Warszawskiego, Trzebnickiego; ulicy Osobowickiej i przez Most Milenijny. Byłem biegać na stadionie przy ulicy Lotniczej. Dobrze mi się biegało. Jakiś biegacz na stadionie chyba powiedział mi „siema Marcin” jeśli dobrze usłyszałem. Mam dylemat co dalej robić z moim leczeniem. Czy pójść za radą dwóch ortodontów i leczyć to operacyjnie? Czy szukać ortodonty, który będzie mi to leczył kompensacyjnie? Mam taki plan, żeby pójść zarówno do doktor Aliny, jak i do doktora Tomasza, poprosić o sporządzenie planu leczenia i dokładnego kosztorysu na papieże ( cena planu leczenia u doktor Aliny to 300zł a u doktora Tomasza 110 zł), zapytać co oni myślą o zostosowaniu u mnie leczenia ortodontycznego kompensacyjnego. Powiedzieć co mi powiedzieli w Poradni Chirurgii Szczękowo-Twarzowej ( że jak się ma problem ze stawem skroniowo-żuchwowym i chce się tylko poprawić sytuację stawu, to lepiej jest nie robić operacji. Ja tak sobie pomyślałem, że ja nie chce tylko poprawiać sytuacji stawu. Chce poprawić wszystko: sytuację kręgosłupa, bo wiadomo, że taka wada zgryzu, źle wpływa na kręgosłup, sytuację stawu skroniowo-żuchwowego, wygląd też jest ważny. Teraz mogę pocierpieć i zrobić sobie operacji osteotomi strzałkowej żuchwy a potem jak będę starszy będę miał z tym spokój, jeśli mi dobrze zrobią operację i mi się poprawią warunki zgryzowe). Stracę na tym 410 zł, ale będę miał dokładny plan leczenia i kosztorys leczenia. Będę wiedział jak oni mnie chcą leczyć( jakimi typami aparatów). Mając takie dane, będę mógł się na coś zdecydować i będę mógł zbierać pieniądze na konkretne leczenia. Cały ten praces zbierania informacji o wadzie zgryzu jest bardzo wolny a ja się raczej nędznie czuje i chciałbym coś szybko zrobić, żeby ten stan poprawić. Ale się nie da. Moim zdaniem leczenie takich poważnych wad zgryzu powinno być w pełni refundowane przez NFZ. Z drugiej strony wiadomo, ile osób z chorobami nowotworowymi czeka na refundację leków. Dlatego trochę to rozumiem, że wszystko nie może być refundowane. Ciekawe jak zagadnienie refundacji jest rozwiązane w innych krajach Unii Europejskiej.
Są wakacje i chętnie bym gdzieś pojechał. Mógłbym też spróbować szukać jakieś pracy, chociaż naprawdę nędznie się czuję.
Dziękuję.
Marcin
Byłem zarejestrować się na wizytę do ortodonty doktor Aliny z firmy „Orthosmile”. Mam termin wizyty na 19.07.2010 na godzinę 11:00. Byłem tam rowerem. Rower jeździ mi dobrze. Chociaż dzisiaj spadł mi łańcuch na Placu Grunwaldzkim. Jakiś mężczyzna jechał za mną na rowerze i powiedział mi, że mi spadł łańcuch. Wracałem wałami wzdłuż rzeki Odry koło mostów: Warszawskiego, Trzebnickiego; ulicy Osobowickiej i przez Most Milenijny. Byłem biegać na stadionie przy ulicy Lotniczej. Dobrze mi się biegało. Jakiś biegacz na stadionie chyba powiedział mi „siema Marcin” jeśli dobrze usłyszałem. Mam dylemat co dalej robić z moim leczeniem. Czy pójść za radą dwóch ortodontów i leczyć to operacyjnie? Czy szukać ortodonty, który będzie mi to leczył kompensacyjnie? Mam taki plan, żeby pójść zarówno do doktor Aliny, jak i do doktora Tomasza, poprosić o sporządzenie planu leczenia i dokładnego kosztorysu na papieże ( cena planu leczenia u doktor Aliny to 300zł a u doktora Tomasza 110 zł), zapytać co oni myślą o zostosowaniu u mnie leczenia ortodontycznego kompensacyjnego. Powiedzieć co mi powiedzieli w Poradni Chirurgii Szczękowo-Twarzowej ( że jak się ma problem ze stawem skroniowo-żuchwowym i chce się tylko poprawić sytuację stawu, to lepiej jest nie robić operacji. Ja tak sobie pomyślałem, że ja nie chce tylko poprawiać sytuacji stawu. Chce poprawić wszystko: sytuację kręgosłupa, bo wiadomo, że taka wada zgryzu, źle wpływa na kręgosłup, sytuację stawu skroniowo-żuchwowego, wygląd też jest ważny. Teraz mogę pocierpieć i zrobić sobie operacji osteotomi strzałkowej żuchwy a potem jak będę starszy będę miał z tym spokój, jeśli mi dobrze zrobią operację i mi się poprawią warunki zgryzowe). Stracę na tym 410 zł, ale będę miał dokładny plan leczenia i kosztorys leczenia. Będę wiedział jak oni mnie chcą leczyć( jakimi typami aparatów). Mając takie dane, będę mógł się na coś zdecydować i będę mógł zbierać pieniądze na konkretne leczenia. Cały ten praces zbierania informacji o wadzie zgryzu jest bardzo wolny a ja się raczej nędznie czuje i chciałbym coś szybko zrobić, żeby ten stan poprawić. Ale się nie da. Moim zdaniem leczenie takich poważnych wad zgryzu powinno być w pełni refundowane przez NFZ. Z drugiej strony wiadomo, ile osób z chorobami nowotworowymi czeka na refundację leków. Dlatego trochę to rozumiem, że wszystko nie może być refundowane. Ciekawe jak zagadnienie refundacji jest rozwiązane w innych krajach Unii Europejskiej.
Są wakacje i chętnie bym gdzieś pojechał. Mógłbym też spróbować szukać jakieś pracy, chociaż naprawdę nędznie się czuję.
Dziękuję.
Marcin
niedziela, 4 lipca 2010
"Drzewo Poznania Dobra i Zła" czy "Drzewo Życia"
O której godzinie dzisiaj wstałem? 8:00. Gismnastykowałem się. Byłem biegać na stadionie przy ulicy Lotniczej. Pamiętam, że na trybunach stadionowych opalało się dwóch mężczyzn. Opisałem zdjęcia z wczorajszej trasy rowerowej: Wrocław – Oborniki Ślaskie – Trzebnica – (nową trasą, poza główną drogą) Wrocław. Chce jutro zarejestrować się do ortodontów na wizytę w celu sporządzenia planu leczenia ortodontycznego i kosztorysu tego leczenia. Chce porozmawiać z ortodontami na temam leczenia ortodontycznego kompensacyjnego. Chce ich poinformować, że w szpitalu przy ulicy Borowskiej ( w Poradni Chirurgi Szczękowo-Twarzowej) radzili mi najpierw spróbować leczenia kompensacyjnego. Chcę zapytać co oni o tym myślą? Sporządzenie planu leczenia ortodontycznego to wydatek 110-300zł ( u doktor Aliny koszt spożądzenia planu leczenia to 300zł a u doktora Tomasza 110 zł. Jeśli dobrze pamiętam). Jest gorąco. Robiłem ćwiczenia szerokiego wymawiania samogłosek. Śpiewałem z szerokim otwieraniem ust. Moja mama ciągle mówi o szlaku Świętego Jakuba Compostelli. Jej znajomy obecnie idzie tym szlakiem i opisuje wrażenia z trasy na blogu. Moja mama to czyta i jest zachwycona. Ja myślę, że to jest dobry pomysł pielgrzymować szlakiem Świętego Jakuba, ale wolałbym tam pojechać rowerem, bo piechotą idzie się ponad trzy miesiące, jak nie więcej.
Czytałem dzisiaj tekst pod tytułem "Księga Rodzaju". ( Księga Rodzaju 3, 1-5): "A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty:Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?. Niewiasta odpowiedziała wężowi:Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli. Wtedy rzekł wąż do niewiasty: Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg , że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło."
Pamiętamy, że wcześniej jest napisane, że w środku ogrodu Bóg umieścił Drzewo Życia a nie Drzewo Poznania Dobra i Zła. Dlaczego zatem niewiasta mówi do węża, że nie wolno im spożywać z drzewa znajdującego się w środku ogrodu ( czyli tak jakby Bóg zabronił im jeść z Drzewa Życia a nie Poznania Dobra i Zła)? Czyżby niewiasta pomyliła treść nakazu Boga?
Dziękuję.
Marcin
Czytałem dzisiaj tekst pod tytułem "Księga Rodzaju". ( Księga Rodzaju 3, 1-5): "A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty:Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?. Niewiasta odpowiedziała wężowi:Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli. Wtedy rzekł wąż do niewiasty: Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg , że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło."
Pamiętamy, że wcześniej jest napisane, że w środku ogrodu Bóg umieścił Drzewo Życia a nie Drzewo Poznania Dobra i Zła. Dlaczego zatem niewiasta mówi do węża, że nie wolno im spożywać z drzewa znajdującego się w środku ogrodu ( czyli tak jakby Bóg zabronił im jeść z Drzewa Życia a nie Poznania Dobra i Zła)? Czyżby niewiasta pomyliła treść nakazu Boga?
Dziękuję.
Marcin
sobota, 3 lipca 2010
Wyprawa rowerowa
Wstałem około godziny ósmej. Zrobiłem gimnastykę. Spakowałem plecak do wyprawy rowerowej („Samochodowy atlas Polski”, zapasowa dętka, pompka rowerowa, zapomniałem wziąć kurtki przeciwdeszczowej [dobrze, że nie było deszczu], dwie kanapki, których nie zjadłem, aparat fotograficzny, czapka z daszkiem, dobrze też wziąć koszulkę na zmianę, narzędzia rowerowe w razie awarii i wodę do picia). Niebo było bezchmurne. Był upał. Myślę, że zrealizowałem dobrą trasę. Odkryłem dobrą drogę powrotną z Trzebnicy do Wrocławia. Droga ta biegnie poza główną drogą z Trzebnicy do Wrocławia. Jest to droga oznaczona, jako przeznaczona do ruchu rowerowego ( oprócz samochodów, bo samochody też tam jeżdżą, ale mniej niż na drodze numer 5 z Trzebnicy do Wrocławia. Według programu internetowego do obliczania odległości między miejscowościami przejechałem na rowerze dzisiaj 78,44 kilometrów i nie jestem jakoś bardzo zmęczony. Rozpocząłem na Obwodnicy Kozanowskiej. Dzisiaj był mały ruch, bo jest sobota. Przejechałem przez Parka Zachodni do Mostu Milenijnego. W Parku Zachodnim byłem o godziny 9:18. Po przejecheniu Mostu Milenijnego najpierw jechałem ulicą Osobowicką. Za cmentarzem skręciłem w lewo w Łużycką i jeszcze raz w lewo w Obornicką. Przy ulicy Obornickiej jest do pewnego momentu droga rowerowa. Potem ta droga się urywa i trzeba jechać po jezdni razem z samochodami. Ulicą Pełczyńską opuściłem Wrocław. O godzinie 10:00 byłem przy tabliczce oznaczającej koniec Wrocławia. Pierwotnie chciałem najpierw jechać do Trzebnicy a wrócić przez miejscowość Oborniki Śląskie. Miałem takie założenie, żeby nie jachać z Wrocławia do Trzebnicy główną drogą, tylko bocznymi drogami. Pamiętam, że zawsze był duży ruch na drodze numer pięć z Wrocławia do Trzebnicy. Jazda rowerem była tam niebezpieczna. Tybmardzej, że większość kierowców bardzo ostrożnie (dużym łukiem) mija rowerzyste, ale zdarzają się tacy, którzy na wąskiej drodze, przejżdżają z dużą prędkowścią, kilkanaście centymetrów od rowerzysty (niedawno miałem taką sytuację na ulicy Popowickiej z autobusem. Mało brakowało a bym się wywrócił obok rozpędzonego mijającego mnie autobusu. Bardzo blisko mnie przejeżdżał i mogłem zahaczyć kołami o krawężnik i się wywrócić). Do Obornik Śląskich jechałem przez miejscowości: Zajączków, Pęgów, Golędzinów. Na drodze z Wrocławia do Obornik Ślaskich panuje spory ruch samochodowy. Miejscami jest tam wąsko. Naładniejszy odcinek to końcówka drogi, kiedy dojeżdża się do Obornik. W Pęgowie i Zajączkowie są ścieżki rowerowe przy jezdni. I to jest dobre. Po przejechaniu ronda ( W Obornikach byłem o godzinie 10:43) w Obornikach skręciłem na drogę prowadzącą do Trzebnicy. Pomiędzy Trzebnicą a Obornikami są chyba dwie miejscowości (Wilczyn i Droszów). Moim zdaniem to najpiękniejszy pod względem widoków odcinek całej dzisiejszej trasy. Nie ma tam dużego ruchu samochodowego. Wokół drogi są lasy i sady. Teren jest pagórkowaty. Czasem trzeba pedałować pod górę. Są też zjazdy. Jedzie się dość wysoko. Jest dobry widok na otaczający krajobraz. Podobał mi się ostatni zjazd przed Trzebnicą, kończący się na terenie Trzebnicy. W Trzebnicy robiłem zdjęcia i poszedłem pomodlić się do Sanktuarium Świętej Jadwigi Śląskiej.
Byłem tam gdzie odbywają się Apele Jasnogórskie podczas Pieszej Pielgrzymki Na Jasną Górę. Około godziny 12:28 opuściłem Sanktuarium Świętej Jadwigi i pojechałem drogą w stronę Oleśnicy( droga numer 340). Było bardzo gorąco(środek dnia), jednak nie czułem dużego zmęczenia, tylko chciało mi się pić ( nie miałem przy sobie wody, tylko kanapki). Za miejscowością Cerekwica skręciłem w prawo na Sędzice. Za Głuchowem Dolnym skręciłem w lewo na Głuchów Górny. W Skarszynie w prawo na Godzieszową. Potem jechałem cały czas prosto do samego Wrocławia. Na końcu trafiłem na trasę Pieszej Pielgrzymi na Jasną Górę. Robiłem odpoczynek w cieniu (koło znaku informującego o rozpoczęciu się miasta Wrocław) koło pierwszego miejsca postoju Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Przy wjeździe do Wrocławia jest nieprzyjemna droga, dla rowerzystów niemających przedniego amortyzatora (kocie łby). Od pierwszego przystanku autobusu 130 zaczyna się asfalt. Wracałem koło szpitala przy ulicy Kamieńskiego. Potem ulicami: Żmigrodzką, Bałtycką, Osobowicką. Przejechałem przez most Milenijny i wzdłuż wałów, koło basenu przy ulicy Wejheroweskiej ( na basenie dużo ludzi widziałem) do Obwodnicy Kozanowskiej. Zdjęcia z wyprawy będą dostępne na mojej galerii internetowej. Myślę, że znalazłem dobrą drogę powrotną z Trzebnicy do Wrocławia ( najpierw na Oleśnicę, potem przez Sędzice, Głuchów, Skarszyn, Godzieszową, Siedlec, Krzyżanowice do Wrocławia). Jest tam mały ruch samochodowy. Trasa jest oznaczana, jako rowerowa. Jedzie się przez las i koło pól. Są dobre widoki. Miejscami jechałem dość szybko. Są przyjemne zjazdy (Pamiętam jeden dobry zjazd przed Skarszynem). Jeżdżenie rowerowe jest dobre. Dziękuję.
Marcin
Byłem tam gdzie odbywają się Apele Jasnogórskie podczas Pieszej Pielgrzymki Na Jasną Górę. Około godziny 12:28 opuściłem Sanktuarium Świętej Jadwigi i pojechałem drogą w stronę Oleśnicy( droga numer 340). Było bardzo gorąco(środek dnia), jednak nie czułem dużego zmęczenia, tylko chciało mi się pić ( nie miałem przy sobie wody, tylko kanapki). Za miejscowością Cerekwica skręciłem w prawo na Sędzice. Za Głuchowem Dolnym skręciłem w lewo na Głuchów Górny. W Skarszynie w prawo na Godzieszową. Potem jechałem cały czas prosto do samego Wrocławia. Na końcu trafiłem na trasę Pieszej Pielgrzymi na Jasną Górę. Robiłem odpoczynek w cieniu (koło znaku informującego o rozpoczęciu się miasta Wrocław) koło pierwszego miejsca postoju Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Przy wjeździe do Wrocławia jest nieprzyjemna droga, dla rowerzystów niemających przedniego amortyzatora (kocie łby). Od pierwszego przystanku autobusu 130 zaczyna się asfalt. Wracałem koło szpitala przy ulicy Kamieńskiego. Potem ulicami: Żmigrodzką, Bałtycką, Osobowicką. Przejechałem przez most Milenijny i wzdłuż wałów, koło basenu przy ulicy Wejheroweskiej ( na basenie dużo ludzi widziałem) do Obwodnicy Kozanowskiej. Zdjęcia z wyprawy będą dostępne na mojej galerii internetowej. Myślę, że znalazłem dobrą drogę powrotną z Trzebnicy do Wrocławia ( najpierw na Oleśnicę, potem przez Sędzice, Głuchów, Skarszyn, Godzieszową, Siedlec, Krzyżanowice do Wrocławia). Jest tam mały ruch samochodowy. Trasa jest oznaczana, jako rowerowa. Jedzie się przez las i koło pól. Są dobre widoki. Miejscami jechałem dość szybko. Są przyjemne zjazdy (Pamiętam jeden dobry zjazd przed Skarszynem). Jeżdżenie rowerowe jest dobre. Dziękuję.
Marcin
piątek, 2 lipca 2010
Przenoszenie bloga do Bloggera
Dzisiał wstałem około godziny piątej rano. Może nawet przed piątą. Gismnastykowałem się. Po godzinie piątej pojechałem rowerem na stadion przy ulicy Lotniczej. Na stadionie przy ulicy Lotniczej biegałem. Wracałem ze stadionu między godziną wpół do szóstką a szóstą. Widziałem dwóch młodych mężczyn, którzy przyszli biegać na stadion. Ranne biaganie na stadionie jest dobre. Ludzie wtedy jeszcze śpią, albo szykują się do pracy. Ranne bieganie na stadionie. Nie ma jeszcze ostrego słońca. Dobrze się biega. Robiłem ćwiczenia szerokiego wymawiania samogłosek.
Zajmowałem się przenoszeniem pojedynczych wpisów z mojego bloga na Portalu Onet do usługi o nazwie Blogger ( usługa świadczona przez firmę Google). Postanowiłem przenieść się do innego portalu, bo na Portalu Onet nie ma możliwości wstawienia logo i linka do strony internetowej ewentualnego sponsora. Regulamin blogów na Onecie zabrania takich praktyk (Punkt "15" podpunkt "h" regulaminu, jeśli dobrze pamiętam). Narazie chce mieć dwa blogi: jeden na Onecie a drugi w Blogerze. Przeniosłem zapisy z miesiący: styczeń, luty, marzec, kwiecień, maj, czerwiec na bloga o adresie WWW.mrcnkzk.blogspot.pl .Mam już całego bloga przeniesionego.(Wszystko trzeba przenosić ręcznie, bo blog na portalu o nazwie Onet.pl nie jest wyposażony w możliwość eskportowania wpisów poza bloga). Każdy tekst z bloga onetowego przenosiłem na nowego bloga na zasadzie "kopiuj/wklej". Pamiętam, że przy wstawianiu tekstów na Blogerze, miałem problemy z myszą ( nie działał mi prawy przycisk myszy. Przy innych aplikacjach używanych równolegle mysz działała dobrze, więc nie wiem co się działo). Teraz, gdy piszę ten tekst w edytorze Bloggera, to widzę, że jest opóźnienie między wystukiwaniem tekstów na klawiturze a pojawianiem się na ich ekranie. To bardzo przeszkadza w pisaniu tekstu. Myślę, że nawet uniemożliwia pisanie. [przeniosłem się z pisaniem do edytora Microsoft Word i jest lepiej. Potem wkleje tekst z edytora MS Word do edytora w Blogerze]. Jeśli będę miał problemy z funkcjonowaniem bloga na Blogerze, to poszukam innego portalu z blogami i tam przeniosę bloga. Zawsze mogę spróbować przenieść bloga na portal Interia.pl, albo poszukać innych dobrych portali.
Dzisiaj około godziny 18:57 odebrałem głuchy telefon. Powiedziałem „słucham”, a mój rozmówca chwilę pomyślał i bez słowa odłożył słuchawkę (może pomyłka).
Marcin
Zajmowałem się przenoszeniem pojedynczych wpisów z mojego bloga na Portalu Onet do usługi o nazwie Blogger ( usługa świadczona przez firmę Google). Postanowiłem przenieść się do innego portalu, bo na Portalu Onet nie ma możliwości wstawienia logo i linka do strony internetowej ewentualnego sponsora. Regulamin blogów na Onecie zabrania takich praktyk (Punkt "15" podpunkt "h" regulaminu, jeśli dobrze pamiętam). Narazie chce mieć dwa blogi: jeden na Onecie a drugi w Blogerze. Przeniosłem zapisy z miesiący: styczeń, luty, marzec, kwiecień, maj, czerwiec na bloga o adresie WWW.mrcnkzk.blogspot.pl .Mam już całego bloga przeniesionego.(Wszystko trzeba przenosić ręcznie, bo blog na portalu o nazwie Onet.pl nie jest wyposażony w możliwość eskportowania wpisów poza bloga). Każdy tekst z bloga onetowego przenosiłem na nowego bloga na zasadzie "kopiuj/wklej". Pamiętam, że przy wstawianiu tekstów na Blogerze, miałem problemy z myszą ( nie działał mi prawy przycisk myszy. Przy innych aplikacjach używanych równolegle mysz działała dobrze, więc nie wiem co się działo). Teraz, gdy piszę ten tekst w edytorze Bloggera, to widzę, że jest opóźnienie między wystukiwaniem tekstów na klawiturze a pojawianiem się na ich ekranie. To bardzo przeszkadza w pisaniu tekstu. Myślę, że nawet uniemożliwia pisanie. [przeniosłem się z pisaniem do edytora Microsoft Word i jest lepiej. Potem wkleje tekst z edytora MS Word do edytora w Blogerze]. Jeśli będę miał problemy z funkcjonowaniem bloga na Blogerze, to poszukam innego portalu z blogami i tam przeniosę bloga. Zawsze mogę spróbować przenieść bloga na portal Interia.pl, albo poszukać innych dobrych portali.
Dzisiaj około godziny 18:57 odebrałem głuchy telefon. Powiedziałem „słucham”, a mój rozmówca chwilę pomyślał i bez słowa odłożył słuchawkę (może pomyłka).
Dzisiaj na obiad zrobiłem sobie smażone pierogi ruskie (pierogi były kupione a nie klejone)
Po ostatnim odkręcenie korby i wyciągnieciu wkładu do suportu( jeśli nie mylę nazw) w moim rowerze, trzaski przy pedałowaniu ustały ( może trzeba było tylko dobrze dokręcić wszystkie pierścienie i nakrętki). Jutro myślę zrealizowaniu trasy rowerowej w stronę Trzebnicy. O powrocie do Wrocławia przez miejscowość Oborniki Śląskie. Myślę, że wystartuje rano około godziny ósmej. Dziękuję.Marcin
czwartek, 1 lipca 2010
Myślenie o przenoszeniu bloga na inny portal ( z zachowaniem bloga na Onecie)
Dlaczego chcę oprócz portalu Onet.pl publikować swojego bloga jeszcze na innym portalu ( na przykład Blogspot.com - to są blogi na Google) ? Onet umieszcza dużo reklam wokół tekstu bloga. Według regulaminu bloga na Portalu Internetowym Onet, użytkownik nie może na swoim blogu umieścić treści o charakterze komercyjnym( na przykład reklamy swoich sponsorów). Są też plusy umieszczania bloga na Onecie. Jednym z nich jest duża popularność Onetu. Dlatego chce mieć bloga na dwóch portalach.
Tak mi się wydaje, ale ja się mogę mylić. Dzisiaj ręcznie przeniosłem wpisy z trzech miesięcy ( październik, listopad, grudzień wszystkie z 2009 roku) z mojego bloga na Onecie na adres www.mrcnkzk.blospot.com. To jest mój nowy adres bloga, na który z czasem chce przenieść wszystkie wpisy z adresu www.mrcnkzk.blog.onet.pl. Mając bloga na portalu firmy Google mogę zamieszczać na blogu reklamy sponsorów, jeśli takowi się pojawią( jeśli dobrze zrozumiałem regulamin bloga na portalu Google).
Dzisiaj wstałem około godziny ósmej. Przenosiłem wpisy z bloga na onecie na adres www.mrcnkzk.blogspot.com. Byłem biegać na stadionie przy ulicy Lotniczej i dobrze mi się biegało. Pojechałem na stadion rowerem. Podczas jazdy nie słyszałem skrzypienia przy naciskaniu na pedały ( chyba moje wczorajsze rozmontowanie suportu i ponowne złożenie, spowodowało - nie wiem jak to nazwać - zakończenie skrzypienia. Wszystko okażę się przy najbliższej wyprawie rowerowej. Jeśli skrzypienie przy naciskaniu na pedały powróci, będę musiał wymienić cały wkład suportu). Myślę o wizycie u ortodontów. Nie wiem co będę robił jutro. Pamiętam, że przyszyłem sobie dzisiaj guzik do krótkich spodni, bo mi się odpruł podczas przebierania w długie spodnie w toalecie, w budynku Akademii Medycznej przy ulicy Krakowskiej 26.
Na obiad zrobiłem sobie makaron w kształcie świderków i to jest prawda.
Dziękuję.
Marcin
Tak mi się wydaje, ale ja się mogę mylić. Dzisiaj ręcznie przeniosłem wpisy z trzech miesięcy ( październik, listopad, grudzień wszystkie z 2009 roku) z mojego bloga na Onecie na adres www.mrcnkzk.blospot.com. To jest mój nowy adres bloga, na który z czasem chce przenieść wszystkie wpisy z adresu www.mrcnkzk.blog.onet.pl. Mając bloga na portalu firmy Google mogę zamieszczać na blogu reklamy sponsorów, jeśli takowi się pojawią( jeśli dobrze zrozumiałem regulamin bloga na portalu Google).
Dzisiaj wstałem około godziny ósmej. Przenosiłem wpisy z bloga na onecie na adres www.mrcnkzk.blogspot.com. Byłem biegać na stadionie przy ulicy Lotniczej i dobrze mi się biegało. Pojechałem na stadion rowerem. Podczas jazdy nie słyszałem skrzypienia przy naciskaniu na pedały ( chyba moje wczorajsze rozmontowanie suportu i ponowne złożenie, spowodowało - nie wiem jak to nazwać - zakończenie skrzypienia. Wszystko okażę się przy najbliższej wyprawie rowerowej. Jeśli skrzypienie przy naciskaniu na pedały powróci, będę musiał wymienić cały wkład suportu). Myślę o wizycie u ortodontów. Nie wiem co będę robił jutro. Pamiętam, że przyszyłem sobie dzisiaj guzik do krótkich spodni, bo mi się odpruł podczas przebierania w długie spodnie w toalecie, w budynku Akademii Medycznej przy ulicy Krakowskiej 26.
Na obiad zrobiłem sobie makaron w kształcie świderków i to jest prawda.
Dziękuję.
Marcin
Subskrybuj:
Posty (Atom)