piątek, 11 czerwca 2010

Chce dać.

Gdzieś czytałem, że według współczesnych psychologów charakter (czyli zbiór cech danego człowieka) nie jest stały, tylko się zmienia.
Jeśli poznamy jakiegoś człowieka. Poznamy jego cechy, to po dziesięciu latach może się okazać, że to zupełnie inny człowiek jest.
Charakter człowieka nie jest stały.



To jest wiersz, albo nie jest wiersz
Zawsze są dwa wyjścia, albo coś czymś jest, albo nie jest
Coś jak system binarny w matematyce.



Źle jest mówić ludziom:



1) Na pewno nie dasz rady
2) Są inni lepsi od ciebie
3) Nie masz szans
4) Jesteś za słaby



Dobrze jest mówić ludziom:



1) Musisz próbować
2) Nie poddawać się mimo porażek
3) Jeśli czegoś się bardzo chce, to trzeba o to walczyć



Żle jest niszczyć nadzieje,
Dobrze jest dawać nadzieje



Źle jest niszczyć marzenia
Dobrze jest wzmacniać w ludziach dobre pragnienia



Pamiętaj, że ty możesz się mylić
To co tobie wydaje się mało wartościowe
Innemu może wydać się wartościowy
Bo każdy widzi trochę inaczej



Nie niszcz w ludziach pragnień
Buduj...



Marcin (21:08)







Zaliczyłem Formy Krytyczne (seminarium magisterskie)




Wstałem około godziny siódmej. Pojechałem do Istytutu Filologii Polskiej po wpis z przedmiotu o nazwie Formy Krytyczne. Przedmiot ten prowadzi mój promotor profesor Jacek. Dostałem ocenę o nazwie bardzo dobry. Dobrze by było, gdyby mój rozdział wstępny do pracy magisterskiej o historii wspinaczek wysokogórskich i o tekstach o tematyce górskiej był krótki (dwie, trzy strony). "Napisany prostym językiem, jak do dzieci z gimnazjum". Co mi doradził mój promotor? Jak on o tym myśli? Dobrze by było, gdybym rozwinął zagadnienia związane z psychologią w pracy magisterskiej. Mój promotor czytając mojego bloga, wykrył u mnie zinteresowanie psychologią. Mówił, że jego termometr wskazywał dzisiaj temperaturę 41 stopni Celsjusza (są upały). Powiedziałem, że ze względu na sześć niezaliczonych przedmiotów z poprzednich lat chce przełożyć egzamin magisterski na wrzesień. On się zgodził, powiedział, żebym robił tak, żeby mi to nie kolidowało z moim leczeniem ortodontycznym (on wie, że mam mieć operacje prostowania wady zgryzu). Byłem biegać na stadionie przy ulicy Lotniczej. Kupiłem papier toaletowy w markecie, idąc ze stadionu przy ulicy Lotniczej (to się nazywa Tęcza, czy jakoś tak) miałem przy sobie tylko 10 złotych. Wziąłem papier toaletowy za ... nie pamiętam chyba około 11zł ( w każdym razie więcej niż 10złotych). Poszedłem zapłacić do kasy. Ekspedientka mi kazał zapłacić ponad jedenaści złotych. Ja powiedziałem, że mam tylko dziesięć złotych. Zapytałem, czy mogę pójść wymienić papier na tańszy. Ekspedientka powiedziała, że mogę i poprosiła, żebym odniósł droższy papier toaletowy na miejsce. Wziąłem od niej droższy papier toaletowy. Odniosłem na miejsce. Wziąłem tańszy. Według ceny na stoisku kosztował 9 złotych 99 groszy (Długo nie mogłem znaleźć jego ceny. Dopiero zorientowałem się po kodach kreskowych), ale ekspedientka przy kasie kazała mi zapłacić 8 złotych 99 groszy. Zapłaciłem. Ona wydawał mi resztę (położyła na tym czymś plastikowym, gdzie zazwyczaj kładą pieniądze). Schowałem resztę do portmonetki. Ona podała mi paragon. Przez chwilę trzymała wyciągniętą rękę. Ja to zauważyłem. Też wyciągnąłem rękę. Ale ona znudzona czekaniem z wyciągniętą ręką cofnęłą rękę. Ale gdy zauważyła, że ja wyciagam rękę, to znowu ją wyciągnęła i tak nasze ręce się spotkały i wziąłem od niej paragon. Jak wyglądała moja sytuacja komunikacyjna w sklepie o nazwie "Tęcza", dzisiaj gdy wracałem z biegania, ze stadionu przy ulicy Lotniczej?

Dziękuję.



Marcin

Marcin (15:59)

czwartek, 10 czerwca 2010

Złożenie wniosku o przyznanie statusu osoby niepełnosprawnej.

Dzisiaj jest słoneczny i ciepły dzień. Wstałem około godziny 7:00. Ćwiczenia szerokiego wymawiania samogłosek i gimnastyka (robię to codziennie rano). Cwiczenia szerokiego wymawiania samogłosek robię bardzo powoli, żeby nie nadwyrężać stawu skroniowo-żuchwowego. Przez pół godziny mówię głośno:



1)



A E Y I O U;

E Y I O U A;

Y I O U A E;

I O U A E Y;

O U A E Y I;

U A E Y I O.

2) Potem:





Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie;

Okazała róża rosła koło płotu;

Kowal kuł żelazną podkowę;

Opera podobała się nowo przybyłym;

Siała baba mak nie wiedziała, jak a dziad wiedział, nie powiedział a to było tak.





3)





pa-ba-ta-da-ka-ga;

pa-ba; ba-pa;

ta-da; da-ta;

ka-ga; ga-ka;

ap-at-ak;

apa-aba-ata-ada-aka-aga



Ćwiczenia mi dała Pani Logopeda ( to są ćwiczenia rozwarcia krtaniowego)



Byłem w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej. W pokoju o numerze, albo dziewięć, albo jedenaście. Złożyłem wniosek o przyznanie mi statusu osoby niepełnosprawnej z powodu problemów z wadą zgryzu i stawem skroniowo-żuchwowym. Była młoda pani. Zostawiłem u niej: ksero zaświadczenia od ortodonty o skomplikowanej wadzie zgryzu o charakterze szkieletowym, wymagającej leczeni operacyjnego, zaświadczenie o problemie ze stawem skroniowo-żuchwowym, wniosek o przyznanie statusu osoby niepełnosprawnej wypełniony przeze mnie i drugi wypełniony przez lekarza pierwszego kontaktu, podanie z historią mojej choroby napisane przeze mnie ( tego nie trzeba, ale opisałem im moje objawy, żeby wiedzieli jak to schorzenie wygląda w praktyce). Pani powiedziała mi, że zawiadomienie o obradach Powiatowego Zaspołu do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności w mojej sprawie zostanie mi przysłane pocztą. Skserowała zaświadczenie od ortodonty i oddała mi oryginał. Musiałem napisać na wniosku odpowiedź na pytanie: w jakim celu składam wniosek?, bo tego nie wypełniłem. Byłem w dziekanacie budynku Wydziału Filologicznego w celu pobrania karty zaliczeniowej i odebrania indeksu politechnicznego i indesku na Filologii Polskiej. Pani w dzikanacie mnie poinformowała, że oceny z lektoratów przepiszą mi "na końcu". Tak powiedziała, że "na końcu". Kazał mi opłacić egzamin z Językoznawstwa Ogólnego (egzamin zdawany ponownie w cenie 150zł). Dała mi kartę zaliczeniową z przedmiotami Formy Krytyczne, lektoratem z Języka Obcego i WF-em( co muszę jeszcze zaliczyć w tym semestrze oprócz sześciu przedmiotów zaległygłych z poprzednich lat?).WF przepiszę sobie z indeksu politechnicznego (jeśli będzie taka możliwość). Dała mi jakąś kartkę, na której jest jakiś numer konta i kazała mi wpłacić na egzamin z Językoznawstwa Ogólnego na to konta z dopiskiem "na Językoznawstwo Ogólne" i potem przyjść do niej z dowodem wpłaty (muszę to sprawdzić. Zapytam dziekana na jakie konto mam wpłacić pieniądze na egzamin z Językoznawstwa Ogólnego). Co mi powiedziała pani w dziekanacie? Pamiętam, że przed dziekanatem spotkałem kolegę, który pisze pracę magisterską o Legendach Arturjańskich. Potem wracałem piechotą na Kozanów, bo nie chciało mi się stać w korkach w autobusie, przy takim upale. Godzinę czasu idę piechotą z miasta na Kozanów.

Trzeba przyznać, że czuję się nędznie. Jadłem dzisiaj dobre truskawki ze śmietaną. Kobiety mi się podobają i ja nic na to nie poradzę, tymbardziej, że jest miesiąc czerwiec (czyli wiosna). Dziękuję.



Marcin







Marcin (18:36)

środa, 9 czerwca 2010

Zakład pracy mamy

W Polsce mamy wielu chorych. Ludzie szukają pomocy w sfinansowaniu zabiegów medycznych w różnych intytucjach (nie jestem sam. Inni też mają podobne pomysły), bo ich poprostu nie stać na zabiegi. Wiem, bo mi niektóre instytucje, do których wysłałem mailową prośbę o pomoc w sfinansowaniu leczenia ortodontycznego odpowiedziały, że wielu osobom już pomogły, nie są w stanie pomogać każdemu, kto się zwróci o pomoc. Na przykład Lukas Bank:



"Szanowny Panie,

dziękujemy za zwrócenie się do nas z prośbą o wsparcie w leczeniu.



Rozumiemy potrzeby, jakie wynikają z Pana sytuacji. Niestety w kontekście wielu podejmowania przez LUKAS Bank wielu zobowiązać wobec różnych instytucji charytatywnych, nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim, którzy się do nas zwracają.



Życzę powodzenia w dalszym poszukiwaniu wsparcia,

zasyłam pozdrowienia."



Wielu ludzi ma bardzo poważne choroby nowotworowe wymagające specjalistycznego i drogiego leczenia. I szukają pomocy. Dzisiaj złożyłem wniosek o dofinansowanie leczenia mojego stawu skroniowo-żuchwowego i wady zgryzu w zakładzie pracy mojej mamy. Tak naprawdę, to ja tam poszedłem i pobrałem wniosek o "zapomogę w wypadkach losowych" (na przykład w wypadku chorób). Pani w kadrach mi powiedziała, że nie będąc pracownikiem Zespołu Szkół Numer 21 nie mogę składać u nich żadnego wniosku o zapomogę. Taki wniosek może składać, tylko pracownik zakładu, czyli moja mama. Pobrałem wniosek z kadr. Pani mi powiedziała, że komisja socjalna zaczyna obrady właśnie dzisiaj o godzinie 11:30. Wyrwałem mamę z lekcji ( bo była godzina przed jedenastą, a ja miałem wizytę u lekarza pierwszego kontaktu na 11:15). Poprosiłem o wypełnienie wniosku o zapomogę. Musiałem zdobyć informację o zarobkach miesięcznych brutto ojca. Mama wniosek wypełniła i złożyła. Potem mówiła, że musiała iść do Pani Dyrektor szkoły i z nią rozmawiać, a jedna jej koleżanka powiedziała jej, żeby nie robić operacji prostowania wady zgryzu w Polsce, tylko za granicą.

Byłem u lekarza pierwszego kontaktu. Poprosiłem o wypełnienie wniosku o przyznanie statusu osoby niepełnosprawnej. Przedstawiłem dokumentację leczenia: zaświadczenie od ortodonty o skąplikowanej wadzie zgryzu o charakterze szkieletowym, zaświadczenie od specjalisty od stawu skroniowo-żuchwowego o problemie ze stawem skroniowo-żuchwowym, zdjęcie rtg boczne głowy, analizę komputerową mojej wady zgryzu. Pani doktor Natasza wypełniła dla mnie wniosek o przyznanie statusu osoby niepełnosprawnej. Powiedziała, że u mnie przeszkadza ta wada zgryzu. I naprawdę, tak powiedziała.Pytała czy na coś jeszcze choruje? Wysłuchała moich opowiadań o tym, jak to w dzieciństwie za długo ssałem smoczek i zrobiła mi się wada zgryzu. Ortodonta powiedział, że wadę trzeba prostować. Rodzice nie wyprostowali. Człowiek młody nie myśli o tym, że coś go boli. Gdy byłem młodym chłopcem, to nie zwracałem uwagi na to, że coś mi strzela w szczęce. W liceum zacząłem dziwnie słyszeć. Uszy mi się zatykały i miałem szumy. Na studiach i w liceum leczyłem się u laryngologów, ale oni mówili, że wszystko jest w porządku, że słuch jest dobry. Wreszcie w październiku 2009 poszedłem do specjalisty od stawu skroniowo-żuchwowego. (Tyle lat się z tym męczyłem). On stwierdził, że jest problem ze stawem. Potem poszedłem do ortodontów. Dowiedziałem się, że wadę zgryzu trzeba prostować operacyjnie. Doktor Natasza pytała jak mi ta wada zgryzu przeszkadza? to powiedziałem, że wada zgryzu powoduje problem ze stawem i się źle widzi, źle słyszy, ma się sztywność w szczęce i ból podczas mówienia. Tej całej opowieści wysłuchała doktor Natasza. Wypełniła mi wniosek o przyznanie niepełnosprawności. Wypisała mi kolejne skierowanie do poradni rahabilitacyjnej. Chciałem od niej skierowanie do Fizykoterapeuty, bo myślałem, że istnieją osobne skierownia do fizykoterapeuty. Do fizykoterapeuty kazał mi iść profesor z Zakładu Zaburzeń Czynności Układu Stomatognatycznego. Dobrze by było u mnie zrobić masaż na mieśnie karku. Bo od tej wady zgryzu mam przykurcz w mięśniach karku i mnie to boli (Chyba, bo trzeba pamiętać, że tak naprawdę nigdy nic do końca nie wiadomo). Dlatego miałem iść do fizykoterapeuty. Okazało się, że już takie skierowanie do poradni rehabilitacyjnem mam. Jestem wśród osób czekających na wizytę u specjalisty od rehabilitacji w Centrum Creator. Wizytę bedę miał dopiero w sierpniu (Dzisiaj przeczytałem, że niektórzy chorzy w Polsce, są wpisani na zabiegi operacyjne na rok 2013. Kurcze masakra pomyślałem). I to jest prawda. Doktor Natasza wypisała mi kolejne skierowanie do poradni rehabilitacyjnej. I to też jest prawda, bo mi wypisała.

Czytałem dzisiaj w Internecie artykuł chyba z "Gazety Wyborczej", że chorzy, którzy będą korzystać z placówek służby drowia za granicą, będą mieli koszty leczenia refundowane przez Narodowy Fundosz Zdrowia. Jeśli, ktoś potrzebuje zabiegu medycznego, którego nie można wykonać w kraju. To może ubiegać się u prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia o refundację kosztów leczenia za granicą. Co czytałem dzisiaj w sieci o nazwie Internet?(Artykuł z "Gazety Wyborczej" Jeśli dobrze pamiętam). To są podobno jakieś nowe przepisy, wprowadzone w Perlamencie Uropejskim. Było głosowanie. Polacy byli przeciw, ale byli w mniejszości. I przeszło. Dzisiaj jest nie zimno, tylko ciepło. I raczej nędznie się czuję z tym stawem skroniowo-żuchwowym. I to jest prawda. Byłem biegać na stadionie przy ulicy Lotniczej. DZiękuję.



Marcin

Marcin (17:23)

wtorek, 8 czerwca 2010

"Bądźcie płodni i rozmnażajcie się"

Co się dzieje w rynku wrocławskim? Są trzy wystawy: Tragedia na Haiti (koło Empiku); o wrocławianach, Wrocławiu i ludziach, którzy odwiedzali Wrocław( koło Ratusza, widziałem zdjęcie Jana Pawła II); O organizacjach młodzieżowych, które przeciwstawiały się władzy socjalistycznej. Jedną z tych organizacji było MKO(Międzyszkolny Komitet Oporu. Na mojej galerii można zobaczyć zdjęcia tych wystaw. Bo to są wystawy a nie nie są. Dostarczyłem dzisiaj dokumentację mojej choroby(zaburzeń stawu skroniowo-żuchwowego i wady zgryzu) do dziekanatu w budynku Wydziału Filologicznego. Pani w dziekanacie mi powiedziała, że drugi raz zapomogi na to samo nie dostanę. Sprawdzała, to wczoraj w przepisach. Zostawiłem indeks politechniczny i filologiczny w dziekanacie w celu przepisania ocen z lektoratów z języka obcego z indesku politechnicznego do indeksu na Filologii Polskiej. Robiłem zdjęcia w rynku. Oglądałem fotografię na galeriach internetowych ludzi, których kiedyś znałem. Dzwoniłem do przychodni w celu zarejestrowania się do lekarza pierwszego kontaktu, żeby lekarz pierwszego kontaktu wypełnił mi wniosek o przyznanie niepełnosprawności ze względu na zniszczony staw i wadę zgryzu, ale nie było miejsc na dzisiaj. Pani w słuchawce niskim głosem mi powiedziała, że dzisiaj nie ma już miejsc i że zawsze w piątek jest u nich rejestracja na następny tydzień (można się zerejetrować na wizytę do lekarza na przyszły tydzień).

Wczoraj czytałem fragment Ksiągi Rodzaju ( początek): Piątego dnia Bóg stworzył ptaki i organizmy żyjące w wodzie ( w tym potwory morskie) i widział, że były dobre i błogosławił im: "Bądźcie płodne i rozmnażajcie się". Szóstego dnia stworzył zwięrzeta. Jakie rodzaje zwierząt są wymienione w Biblii? Zwierzęta pełzające, dzikie zwierzęta i bydło (Dlaczego właśnie taki podział? nie wiem ). Po czym stworzył człowieka. Człowiek jest obrazem Boga. Bóg stworzył kobietę i mężczyznę. Błogosławił im: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili Ziemię i uczynili ją sobie poddaną...".

O czym to jest?

Moja refleksja o służbie zdrowia. Żaden lekarz nie jest osobą wszechwiedzącą, która zna odpowiedzi na wszystkie pytania. Ja mam taką cieżkość z oddychaniem przez nos (jak biegam, to mi to przeszkadza). Często oddycham przez usta. Poszedłem z tym do kilku laryngologów i każdy mówił co innego. Jeden powiedział, że potrzebna jest operacja na przegrodę nosową, inny żeby nie robił operacji na przegrodę nosową, bo jest nie p0trzebna. Każdy laryngolog mówił inaczej. I ja to rozumiem, bo lekarz jest tylko zwykłym człowiekiem i on może próbować poprawić sytuację chorego w taki czy inny sposób, ale tak naprawdę nigdy nic do końca nie wiadomo. Każde leczenie jest tylko próbą zmiany na lepsze. Tak ja o tym myślę. Zrobiłem sobie tę operację na przegrodę nosową. I się okazało, że nie bardzo mi się sytuacja poprawiła z oddychanim przez nos Pomyślałem trudno widocznie, to nie jest wina przegrody nosowej, że mi się tak ciężko przez nos oddycha. No bo jak zrobiłem operację i nic się nie poprawiło. Ale zacząłem jeździć do larygologa w Warszawia z tym problemem. Na początku mówił, że u mnie żadna nowa operacja na nos nie jest potrzebna. Chciał sprawdzić zatoki. Kazał zrobić tomograf komputerowy zatok. Na podstawie tomografu komputerowego zatok powiedział, że moja przegroda nosowa z przodu jest wyprostowana, ale z tyłu jest krzywa i od tego mogę mieć trudności z oddychaniem przez nos, mimo, że miałem już jedną operację na nos. Zaproponował mi nową operację na nos. I to jest prawda.Tej drugiej operacji na nos jeszcze nie miałem ( mam ją mieć w wakacje 2010). A mi się ciągle źle przez nos oddycha i mam jednocześnie rozwalony staw skroniowo-żuchwowy i już nic nie wiem. Jakie są moje refleksje o służbie zdrowia?

Dziękuję.



Marcin



Marcin (20:36)

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Zaświadczenie o chorym stawie skroniowo-żuchwowym

Ostatnio chodzę piechotą z centrum miasta na Kozanów. Wieczorem nie jeździ autobus "c". Ja mam wykupiony bilet miesięczny na autobus "c" i "127". Czasem mi się nie chce czekać na autobusy 127 przy placu Jana Pawła II i idę piechotą. Wstałem dzisiaj o godzinie 7:30 i to jest prawda. Byłem dzisiaj wydrukować w budynku C-5 Politechniki Wrocławskiej podanie do Zakładu Zaburzeń Czynności Układu Stomatognatycznego przy ulicy Krakowskiej 26 z prośbą o wydanie zaświadczenia o problemie ze stawem skroniowo-żuchwowym ( zaświadczenie potrzebuję w celu wydania zaświadczenia o niepełnosprawności, ze względu na zniszczony staw skroniowo-żuchwowy i ból i sztywność stawu przy mówieniu). Zaniosłem podanie do kierownika zakładu. Kierownik zakładu wydał mi zaświadczenie o problemie ze stawem skroniowo-żuchwowym. I teraz jestem uzbrojony w dwa rodzaje zaświadczeń: o wadzie zgryzu, którą trzeba leczyć, jak najszybciej, najpierw aparatami stałymi w celu likwidacji k0mpensacji uzębienia do wady zgryzu a potem operacyjnie i o problemie ze stawem skroniowo-żuchwowym. Mogę ubiegać się o przyznanie statusu osoby niepełnosprawnej. Taka osoba, może mieć przyznaną rentę (ale nie musi) i na przykład, jak chce robić doktorat na uczelni, to może dostawać jakieś stypedium socjalne (chyba. Muszę to jeszcze sprawdzić, ale coś pamiętam, że czytałem przepisy na ten temat i tak było). Kupiłem sobie płukankę do jamy ustnej firmy Listerine, którą mi polecił student stomatologii o imieniu Filip (okazało się, że w hipermarkecie o nazwie "Tesco" przy ulicy Długiej ta płukanka jest tańsza niż w Aptece. Duża butelka w cenie małej. Zapłaciłem za dużą płukankę Listerine 16 złotych i 69 groszy). Muszę sobie kupić dżinsy nowe, bo w starych mam dziury. Przeglądnąłem dzisiaj indeks osób i dzieł w tekście pod tytułem "Tatry w literaturze Polskiej 1805-1939" profesora Jacka Kolbuszewskiego z Instytutu Filologii Polskiej. Tekst ten pożyczył mi promotor. Szukałem jakiejś encyklopedii górskiej, w której wyjaśnione by były takie podstawowe pojęcie jak: himalaizm, alpinizm. Dobrze by było znaleźć informacje o historii wspianaczki wysokogórskiej na świecie. Takie informacje już znalazłem w Internecie, ale jakoś mam opór przed pisaniem pracy magisterskiej, na podstawie wiedzy internetowej (chociaż zrobiłem notę o Bukrejewie na podstawie ruskiej Wikipedii). Znalazłem kilka pozycji o górach ogólnie (nie tylko o Tatrach): "Zdobycie Matterhornu" Edwarda Whympera, "Człowiek gór a cywilizacja współczesna" Ziemilski Andrzej, "W skałach i lodach", "Góry i człowiek" Pawlikowski Michał i kilka innych, ale żaden z tych tekstów nie jest encyklopedią o tematyce górskiej. I to jest prawda. Teoretycznie muszę jeszcze dopisać do pracy magisterskiej jeden, wstępny rozdział o historii himalaizmu i o znanych tekstach o tematyce wspinaczkowej ( krótki na dwie strony) i mam koniec pracy magisterskiej. Może zabiorę się za nadrabianie zaległości na studiach, żeby być magistrem we wrześniu 2010 (sześć zaległych przedmiotów). Chociaż boli mnie ta szczęka i ciężko mi się czyta teksty.

Marzy mi się rower i jakaś podróż. Co mi się marzy? I dobra dziewczyna (dobra, czyli nie zła). A przecież wolno człowiekowi marzyć. Marzyć nam nikt nie może zabronić. I to jest prawda.

Dziękuję



Marcin

Marcin (21:54)

niedziela, 6 czerwca 2010

Targ rowerowy koło Korony

Pojechałem dzisiaj na targ rowerowy koło domu handlowego "Korona". Koło domu handlowego "Korona" (po lewej stronie) znajduje się stary budynek (młyn). Obok tego starego budynku jest targ. Nie tylko rowerowy. Mają tam różne rzeczy. Jedzenie też. Na targu znalazłem kilka stoisk z rowerami używanymi. Ceny rowerów na targu koło "Korony" są podobne do cen rowerów na portalu internetowym Allegro. Tak mi się wydawało. Widziałem kilka rowerów górskich. Ramy nie były markowe. Osprzęt firmy Shimano STX, albo Deore, albo Deore XT lub Deore LX. Widziałem kilka na osprzęcie Shimano SIS. Widać było ślady użytkowania na rowerach. Cena to 220 zł, 200 złotych za rower. Czasem 300 złotych. Te z amortyzatorami były droższe. Około 330 złotych lub więcej. Widziałem kilka rowerów z markowymi ramami (w większości firmy Giant). Widziałem też rowery w cenie 1400 złotych lub więcej. Pomyślałem, że gdybym miał 1400 złotych na rower, wolałbym kupić rower w sklepie za 1400 złotych( na przykład nową Merridę z rodziny Mats. Nawet za 899 złotych na najsłabszym osprzęcie, bądź za 1100 złotych na lepszym), niż kupować używany rower na placu w cenie 1400 złotych. Myślę, że ceny rowerów górskich na placu koło damu handlowego Korona są podobne do tych na Allegro (może nawet na placu mają trochę droższe rowery). Muszę wybrać jakiś dobry rower na Allegro i go kupić. Pamiętam mężczynę, który podszedł od mnie i zaczął opisywać jeden z rowerów - sprzedawca. Dziękuję



Marcin

Marcin (16:12)

sobota, 5 czerwca 2010

Aukcja na Allegro

Czy dzisiaj chciałem kupić rower na portalu Internetowym Allegro? tak. Jaki? Rama firmy Wheeler nazwa typu ramy Proline ze stali z domieszką Chromu i Molibdenu (czyli chyba jakaś lepsza trochę). Przerzutki firmy Shimano z rodziny STX. Tak samo hamulce. Brak amartyzatora. Rozmiar ramy to 19,5 (dobry dla mnie). 27 przełożeń.Pomyślałem, że rower jest mi potrzeby, bo czasem jak chce gdzieś dojść w mieście to idę i idę, długo to trwa. Ja mam wykupiony bilet autobusowy, miesięczny na autobusy linii "C" i "127". Mogę dojechać, tylko tam gdzie te autobusy kursują. W inne miejsca muszę kupować dodatkowe bilety. Szkoda mi pieniędzy na te dodatkowe bilety. Więc idę piechotą. Rower by mi się przydał i to jest prawda.

Koniec aukcji roweru używanego Wheeler Proline na portalu internetowym o nazwie Allegro, był dzisiaj o godzinie 20:50. O godzinie 20:46 rower kosztował 210 złotych i 50 groszy chyba. Postanowiłem, że podbiję na 250 złotych w ostatnich dwudziestu sekundach aukcji. Tak zrobiłem. Na kilka sekund przed końcem aukcji ktoś dał cenę 285 złotych. Przegrałem aukcję. Wniosek: Trzeba było podbić do 290 złotych. Wstałem dzisiaj około godziny 7:30. Byłem biegać. Poprawiałem rozdział pracy magisterskiej o autobiograficzności tekstów "Wspinaczka" i "Mojego Pionowego Światata".Było trochę niejasności w rozdziale. Musiałem je poprawić. Zacząłem przeglądać informacje w Internecie pod kątem tekstów o historii wspinaczek wysokogórskich. Mój promotor powiedział mi przy pomocy poczty internetowej, że jeśli napiszę krótki wstęp do pracy magisterskiej o historii wspinaczek wysokogórskich i o innych tekstach o tematyce wspinaczkowej, które czytałem, to nie wprowadzi to bałaganu do pracy magisterskiej, tylko będą to dobre inforamcje wprowadzajace dla czytelnika, żeby czytelnik miał ogólną orientację w zagadnieniu himalaizmu i historii himalazimu oraz innych tekstów o tematyce górskiej. Pomyślałem i doszedłem do wniosku, że się z nim zgadzam i napiszę taki rozdział. Promotor mi napisał, że jeśli mam zaległości na studiach, to mogę teraz nadrobić zaległości (pozaliczać zaległe przedmioty) a pracę złożyć w połowie września i obranę będe miał na wrzesień. Lepiej według niego byłoby pozalicza wszystko teraz, zdać egzamin magisterski w czerwcu ( na lato być magistrem). U mnie to jest niemożliwe, bo nie zaliczę sześciu zaległych przedmiotów do końca czerwca. Tymbardzej, że ledwo szczęką ruszam. Załatwiam sobie teraz status osoby niepełnosprawej, żeby dostać jakąś rentę na ten staw(wątpię, że mi dadzą, ale zawsze trzeba próbować) i mieć jakieś pieniądze na leczenie i inne potrzebne rzeczy (nowe buty, dżinsy, okulary, nową kurtkę przeciwdeszczową i przeciwwietrzną, na denstystę, bo mnie niektóre zęby trochę bolą, ortodontę, rower, żeby się skutecznie przemieszczać, naprawę aparatu fotograficznego, inne).Szukam instytucji, która pomogłaby mi sfinansować leczenie ortodontyczne. Dobrze by było gdybym zamieszkał sam a nie mieszkał z rodzicami. Na pewno nie jest tak, że pieniądze nie są mi potrzebne. Potrzebuję pieniędzy. To napewno. Moja mama wyjeżdża dzisiaj pociągiem do Warszawy na jutrzejsze uroczystości beatyfikacji księdza Jerzego Popiełuszki (jedzie z koleżanką, pociągiem a wraca busem). Pomyślałem, że dobrze że jedzie, bo odpocznie moja mama. Przypomniałem sobie jak jeździłem do Warszawy do larygologa. Warszawa była dla mnie dobra do ogladania i zwiedzania. Pałaca Kultury i Sztuki. Dworzec PKP Centralny (podoba mi się, że wjeżdża się tam pociągiem pod ziemią).Na koniec chce dać własny wiersz



My tęsknimy



My tęsknimy

Do oczu

Do rąk

Do bliskości

Do ciała



My tęsknimy

Jest w nas pragnienie



Tęsknimy do tego co piękne

Do wiatru

Do morza

Do stepu

Do skały

Do lasów

Do niezmierzonych obszarów

Do pustyni



Czasem jest nam ciężko



Tęsknimy do siebie nawzajem

Do tych, w których mieszka prawda

Do tych, którzy wierzą

Do tych, którzy kochają

Do tych, którzy chcą coś zmienić

Do tych, którzy się nie poddają

Do tych, którzy walczą w dobrej sprawie



Czasem nie mamy już siły



My tęsknimy

A nasza tęsknota krzyczy

W nas











Dziękuję.



Marcin

Marcin (22:05)